• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 18:51
  • Licznik odwiedzin:37 033 / 2670 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Witam Państwa, moja córcia poprosiła mnie zebym napisala tutaj w Jej imieniu ostatni już wpis w razie gdyby Ona już nie mogła. Robię to z ogromnym żalem w sercu, ale chce spełnić Jej prośbe.

Nasza Ania zmarła 24 maja w domu. Byliśmy wtedy wszyscy przy niej wiedziała że już przyszedł na Nią czas. Niestety choroba tym razem wygrała.


Tutaj ostatnie zdjęcie naszej Ani jeszcze wtedy usmiechniętej sprzed roku.

chciałabym tez podziekowac za wsparcie tutaj które od Państwa otrzymała, za wspieranie Jej.
Mama Ani
 

 
Nie było mnie dlugo, byłam w szpitalu. Jest juz tak źle że lekarz powiedzial, ze nie ma sensu zebym była jeszcze w szpitalu że już za poźno na jakiekolwiek leczenie. Choroba jest w zabardzo zaawansowanym stanie i dosłownie zostało mi góra dwa tygodnie. Jestem juz w agonii. Nic nie daje rady jesc, nawet tych papek co mi mama robila. Odrazu wymiotuje. Jestem juz naprawde wykonczona. Rodzice sa załamani i reszta rodziny. Mama ma chyba depresje. Zaczynam sie bac. Boje sie smierci, boje sie odejsc czuje sie bezradna, nikt nie moze mi pomoc. Ja chcialabym zyc.. tak bardzo...
  • awatar Gość: codziennie myslalam o Tobie bardzo mi przykro ze stan jest tak zly... wspanialy czlowiek jakim jest moj tato tez ma raka zostalo mu niewiele czasu jestem wdzieczna za kazdy dzien jego zycia i strasznie przezywamy jego powolna smierc. Co mnie pociesza to fakt iz mozna sobie tak wiele powiedziec. Boze chron nas od naglej a niespodziewanej smierci. Pomodle sie za Ciebie...
  • awatar ♥ ♡ ♥ londynka♥ ♡ ♥: pisząc to płaczę... ;( żadne słowa nie opiszą tego co teraz czuję... odkąd przeczytałam pierwszy Twój wpis,codziennie przez chwilę myślami jestem przy Tobie i zastanawiam się jak się teraz czujesz... :(
  • awatar When You Say Nothing At All: Twój wpis mnie poruszył i to bardzo,najgorsza jest bezsilność wobec tego co może się zdarzyć.Podziwiam Cię nie będę pisać pustych frazesów, bo Ty jesteś zbyt świadoma tego, co się z Tobą dzieje,mój przyjaciel też miał nowotwór i przed śmiercią z jednej strony chciał zostać, bo kochał życie, a z drugiej chciał odejść bo wykańczał go ciągły ból. Dziękuję Ci za ten wpis, bo być może dzięki Tobie niejedna osoba zrozumie, jak piękne ma życie i przestanie bezustannie trwonić siły na jakieś udręczanie się bzdurami... Życzę Ci odwagi i spokoju w tych ostatnich chwilach...Nie bój się...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Znowu dopadł mnie dzis z samego rana ten okropny ból, znowu musiała mi mama wstrzyknąć morfine. Byłam tym taka wycieńczona, ze odrazu zasnęłam i przespałam pól dnia. Przyjechali dzisiaj dziadkowie, dziadek powiedział mi dzisiaj ze razem z babcia chca mnie zabrac do siebie na wies, zeby mama mogła troche odpocząc. Chyba sie zgodze ze względu na mame, bo zarwała kolejna noc przeze mnie, zreszta nie tylko ona... Taka ładna spokoja pogoda dzisiaj była, tak bym chciała wyjsc na dwor, ale sie wstydze. Ludzie pewnie by sie na mnie znouw gapili, bo wyglądam jak żywy trup. Najgorsze sa te wystające kości. Zawsze jak mama mnie kąpie to zamykam oczy żeby nie patrzec na siebie. Mam straszne wyrzuty sumienia. Leże tylko całe dnie w tym domu i wszystkich zamęczam, szkoda gadać... mam siebie samej już dość. Może się wydawać, ze narzekam na wszystko, może rzeczywiście tak jest. Chciałbym być samodzielna, zrobić wreszcie coś sama, odciążyć rodziców...
A wczoraj w ogóle dowiedziałam sie ze moja koleżanka ze szpitala umarła, miała 16 lat. Też miała raka. Nawet nie wiem, nie zrobiło mi się smutno, tylko zaczęłam sie zastanawiać ile mi jeszcze zostało. Mama z Tatą pojedą na jej pogrzeb, bo nawet dobrze się znali, ale beze mnie. Niechce na to patrzeć. Zresztą ja nawet mamie odradzałam, bo boje sie, że ona sobie może wyobrazić jak mnie w tej trumnie będą wsadzać do ziemi. Już sama nie wiem. Tato to przynajmniej stara sie nie okazywac emocji, zreszta rzadko bywa w domu, bo pracuje teraz na dwie zmiany.
Wszystko przeze mnie, wszystkie te problemy...
  • awatar Gość: Pamiętaj, że w życiu najważniejsza jest miłość. Tak mówił mój syn zanim odszedł. Będę odmawiał za Ciebie koronkę do miłosierdzia Bożego.
  • awatar koko *****: Może jestem zbyt optymistyczna,może nie wiem co to bol,moze nie powinnam sie wypowiadac.Ale chce ci cos opowiedziec i doradzic....Kiedys w wywiadzie z Dorocińskim - przystojny gość-ciasteczko:)słyszalam taka historie...a mianowicie....Jego przyjaciel ma narzyczona sa ze soba kupe lat i okazalo sie za ma raka...duzo nie myslac ta dziewczyna postanowila ze chce przezyc cos niezwyklego i tak cala paczka wyjechali na majorke...tam wypoczela,wyszlala sie NIE MYSLALA O TYM,NIE PRZEZYWALA,I NIE UZALALA SIE, spedzila milo czas. Po przyjezdzie do Polski i udaniu sie do lekarza okazalo sie ze rak sie cofnal....Cud czy chec do zycia. Najpierw sie zastanawialam czy to prawda,czy to mozliwe ale bylo to bardzo przekonujace i wiem ze wiara i chec zycia dziala cuda:)
  • awatar Kijanka xD: Wiara. Wiara czyni cuda.!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
A więc jestem. Myslałam żeby usunąć blog, ale jednak. Z dnia na dzien mam coraz gorzej, choroba daje o sobie znac znacznie mocniej. Nie chodzę do szkoły, na imprezy, na spacery, do kina, na miasto, nie spotykam sie ze znajomymi... całe dnie spedzam w domu z mamą. Widze jak ona cierpi przeze mnie, płacze po katach, zwolnila sie z pracy zeby mna sie opiekować, ale co ja mam robić, co z tego ze ja pocieszam....
3 lata temu zdiagnozowano u mnie białaczke szpikową. Poddawana byłam wielu ciężkim terapiom ale zadna nie pomogła. Poddałam juz sie i z utęsknieniem czekam na śmierc, bo naprawde cierpie, fizycznie i psychicznie. Chce tez juz odciązyc rodziców, codziennie modle sie do Boga żeby mnie juz zabrał. Na początku mialam wyrzuty do całego świata - dlaczego ja? widocznie Bóg tak chciał. Wyglądam jak kościotrup, jestem przeraźliwie chuda, czuje swoje wystające żebra kiedy przewracam się na bok w łóżku, brzydze sie patrzec na swoje ciało, jestem tez cala łysa. Przy wszystkim musi pomagac mi mama albo tato, strasznie sie tego wstydze...
Dzisiaj pisałabym testy gimnazjalne, poszla bym w tym roku do liceum, a potem na studia. Marzylam żeby dostac sie na medycyne, ale moje marzenia poległy w gruzach. Nawet zadnego z nich nie zdąrzyłam zrealizowac. Nawet nie mam sil płakać.
Nigdy nie poznam juz zadnego chlopaka, nigdy nie poczuje pierwszego pocałunku i nigdy nie przezyje swojego pierwszego razu, nigdy nie bede miała też swojej rodziny...
Moja babcia, ktora codziennie do mnie przychodzi, zawsze mi mowi zeby nie tracic wiary, ze cuda istnieją... ale ja przecież już byłam chyba u setek uzdrawiaczy, były msze za moje zdrowie, modliłam sie, nic nie dało.
Wiecie jakie to uczucie codziennie lezec w lozku, patrzec w sufit i czekac na ostatni oddech, a wokól siebie widziec cierpiacych rodziców?
Codziennie tłumacze mojej mamie ze nie moze sie załamac po mojej smierci, bo musi zajac sie moim mlodszym bratem, ona w ogole nie chce słyszec ze ja moge odejsć, ale ja to czuje że ten dzien juz sie zbliża.
Przestałam juz brac leki, bo one jeszcze bardziej mnie dobijały.
Mam tylko nadzieje, ze na tamtym świecie naprawde jest lepiej...
  • awatar Gość: jak sie czujesz///napisz cos jestem tu nowa
  • awatar Gość: czy ;samo uzdrowienie;jest realne/
  • awatar Gość: @ochachoch: tak
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›